Smaki, zapachy i kolory Indonezji...


Chciałabym opisać, co jeszcze przeżyłam w Indonezji, zanim moje plany zwiedzania Azji i Australii zostały zweryfikowane przez splot niefortunnych zdarzeń. Jednak tak ciężko jest ubrać w słowa wszystkie obrazy, dźwięki, zapachy…


tradycyjne jawajskie wesele




Indonezja to ten lazur oceanu na Bali, błękit nieba na Jawie, ten brąz ziemi, szmaragd  batiku, pomarańcz mango  rosnącego na drzewie za oknem, głęboka zieleń pól ryżowych…  ta czerwień i złoto w chińskiej architekturze,  pastelowy róż, którym aż mienią się liczne sklepy z zabawkami i słodyczami w supermarketach, biel ryżu, czerń oczu moich uczniów…





jezioro wulkaniczne


Ciężko opisać jednoczesne gdakanie, kwaczenie i wycie „moich” kur,  szum oceanu, wrzask silników, kiczowate piosenki wykonywane przez „ślicznych” koreańskich bożyszczy nastolatek, monotonne dźwięki modlitw, zgiełk na ulicach, krzyki dzieciaków wybiegających na przerwę, wszechobecną muzykę:  europejski rock i brytyjski pop, grany i śpiewany na każdym kroku oraz tradycyjne jawajskie dźwięki gamelana. I wreszcie tę ciszę, którą odnaleźć można w cudownej przyrodzie Indonezji…


można? można!

Całkiem niedawno zamówiliśmy w jednej z „tradycyjnych krakowskich” restauracji orientalnych jakąś potrawę tajską. Gdy tylko otworzyłam styropianowe pudełko, moje nozdrza, a potem całe moje ciało przeszył zapach Indonezji. Naprawdę nie wiem co to były za przyprawy, pewnie trochę chilli, i trochę tego i tamtego.. ale daję słowo: gdy tylko zamknęłam oczy, całe moje małe mieszkanie na moment zamieniło się w Surabaya. Myślałam o moich nocnych wycieczkach motocyklowych z Upe i Rayem, o naszym odkrywaniu coraz to ciekawszych ulicznych „restauracji”. Wyobrażałam sobie jak siedzimy na starym gumolicie, „myjemy” ręce w miseczce z wodą i cytryną, popijamy wodę kokosową i wcinając ryż z warzywami wykrzywiamy się i śmiejemy płonąc od nadmiernej ilości sambalu.

Czułam jak mój żołądek się kurczy, a po policzkach spływają mi łzy…


Czym pachnie Indonezja? Pachnie kadzidełkami na Bali. I owocami morza.  Na Jawie drażni nozdrza sambalem, pachnie smażonym ryżem, śmierdzi benzyną, kurami  i kurzem. Czaruje słodyczą mango i kokosu. Pachnie deszczem, cudowną kompozycją przypraw i goździkowymi papierosami.


Komentarze

Popularne posty