Tajlandia i Kambodża, czyli gusia znowu w swoim żywiole
Od miesiąca nie myślę o niczym innym, niż: jak usunąć pijawkę, jak powstrzymać potencjalny krwotok, jak skutecznie odstraszyć małpy (nie cierpię tych wrednych gadzin!), jak wejść na słonia, jak przetransportować strzykawkę i igłę w samolocie, nie wzbudzając niepotrzebnego zainteresowania, jak uchronić się przed komarami, jak przemycić 10 kg bagażu w bagazu podręcznym, a przede wszystkim: jak zwiedzić najbardziej turystyczny kraj na świecie, unikając turystow...
Tak. To juz, za 2 dni o tej porze będziemy w drodze do Tajlandii i Kambodży. Może to nie szczyt moich marzeń - w końcu Tajlandia to najbardziej turystyczny kraj świata, ale skoro tam mnie jeszcze nie widzieli....
Już spakowani. Nasz cel to max 10kg na głowę, żeby można było wygodnie poruszać się zarówno drogą lotniczą, jak i lądową. Dla mnie era autobusów i pociągów skończyła się wraz z wejściem na rynek tanich biletów lotniczych, i - nie oszukujmy się- ze zmianą kondycji zdrowotnej. Skoro juz pozwalam sobie na takie odległe podróże, nie mogę wystawiać zdrowia, jak i cierpliwości mamusi, tatusia.. i lekarzy na ciągłe próby :) Tak więc: żadnych męczących kilkunstogodzinnych podróży nocnymi autobusami, zero ekstremalnych sportów, bez nocy spędzonych na lotniskach czy na dworcach, zero grillowanych węży, chodzenia po ogniu, i w ogóle żadnych ryzykownych ruchów. Słowo!


good luck and take good care of yourselves! see yaa back at home!!
OdpowiedzUsuń