ZŁODZIEJ, KURCZAK I AYO…


Czas na Bali płynie niestety za szybko. Przedłużam pobyt o dwa dni w razie konieczności wizyty u lekarza (a przynajmniej tak tłumaczę to sobie i szefowi;)

W międzyczasie przyjeżdża Joey wraz ze swoją przyjaciółką Arindrą. Joey ponownie wzbudza niesamowicie pozytywne emocje u wszelkich moich znajomych – nie wiem dokładnie, co ten człowiek ma w sobie, ale wzbudza 100% zaufanie i sympatię u absolutnie każdego, kogo spotka!

W klubie reggae spotykam Dylana, który przysiadł się do nas tej pamiętnej pierwszej nocy na Bali. Bawią się z nami również hotelowi sąsiedzi – Fabricio, 54-letni Włoch i jego 29 letnia żona, Aio? wychowana na Jawie, rodem z Indii. Ktoś rozlewa piwo na parkiecie. Po dwóch minutach pojawia się ledwo stojąca na nogach Aio z rolką papieru toaletowego. Wyciera podłogę, po czym wciska pozostałą część papieru do mojej torebki, bez jednego zdania. Nie mam nawet odwagi zaprotestować. Po krótkim czasie – kilku piwach, kieliszkach tequili i Araku, ekipa wydaję się być nieco „wykończona”, a ja zmęczona ich „ciężkim stanem”... Gdy wreszcie wychodzimy w kierunku hotelu (po drodze kilka kilkunastominutowych przerw na zakup wody mineralnej i poszukiwanie kurczaka dla Aio), ktoś próbuje wsadzić rękę do mojej torebki. Jednak zamiast portfela, znajduje… papier toaletowy! J

Rabuś szybko znika w tłumie. Gdy odwracam się jeszcze raz w jego poszukiwaniu, kątem oka dostrzegam, jak wsadza rękę do torebki innej dziewczyny. W tym momencie moja cierpliwość się kończy, odwracam się i popycham go z całej siły. Widzę tylko pięść nad moją twarzą, ale (mimo że zupełnie trzeźwa!) jestem jak nigdy w życiu gotowa i chętna do walki! W ułamku sekundy dostrzegam jednak wkraczającą między mną a bandziora Aio: pijaną, ledwo stojąca, w błyszczącej, mega krótkiej sukience z odkrytymi plecami i na wysokich obcasach. Łapie go bez skrupułów za gardło i tłumaczy coś dosadnie po indonezyjsku. W tym samym momencie zbiera się wokół nas reszta szajki, jednak nikt nie ma odwagi odezwać się do pałającej nienawiścią Aio J Każdy stoi jak wryty i czeka na dalszy rozwój wypadków. Po 5 minutach Aio kończy swój wywód, puszcza gardło przerażonego chłopaka, układa na biodrach sukienkę, chwyta mnie za rękę i mówi jakby nigdy nic: „Chodź, jestem głodna. Chcę kurczaka!”… Proszę państwa, tak to się załatwia w Indiach: NIE! przemocy! J


Komentarze

Popularne posty