1. DZIEŃ ŚWIĄT z BUDDYSTĄ W MUZUŁMAŃSKIM KRAJU
25.12.2011
Pierwszy dzień Świąt spędzam z Joeyem, oglądając film na DVD. Na obiad świąteczny chińskie nudle z grzybami i kurczakiem. Do tego standardowo już: Ice Tea. Na 17 do kościoła. W odróżnieniu od buddystów i muzułmanów, katolicy nie wstydzą się swojego ciała: mini spódniczki, sukienki, mega wysokie szpile –prawdziwa rewia mody w katedrze! :D I tylko ja - jak ta ostatnia sierota -cala pozakrywana, tak już z przyzwyczajenia… :P
Po Mszy: darmowe (poważnie!!! ) jedzenie dla wiernych i kolędowanie… ;)
Kolacja świąteczna w prawdziwym królestwie jedzenia. Cale miasteczko pełne restauracji, barów, fast foodów. Raj J
Dzisiejsze menu: gumiate, różowe kulki, nafaszerowane orzeszkami ziemnymi – na słodko, do tego kawałki tofu, duże, świeże wiórki kokosa, orzeszki ziemne, jakaś różowa galaretka - w kulkach (zważona mąka???), dwa kawałki chleba i pokrojony, dziwny, przezroczysty owoc. A wszystko to zanurzone w… gorącym naparze z imbiru, na słodko! Alleluja!!! J


Komentarze
Prześlij komentarz
Może masz jakieś uwagi, komentarze? :)
Chętnie przeczytam Twoją opinię! Pozdrawiam, gusia